Dlaczego zdecydowałaś się na pielęgniarstwo?
Na początku wcale o nim nie myślałam. Zastanawiałam się nad biologią, nawet nad medycyną, ale bałam się, że nie poradzę sobie z emocjami i cierpieniem. Dlatego wybrałam kosmetologię. Jednak pracując w klinikach dermatologicznych, kosmetologicznych i chirurgicznych, zetknęłam się z bardziej inwazyjnymi zabiegami – blefaroplastyką czy przeszczepami włosów. Jako asysta byłam już na pograniczu pielęgniarstwa, ale- i może również dlatego - czułam, że dobrze byłoby wiedzieć więcej. Pomyślałam, że warto zdobyć odpowiednie wykształcenie. Początkowo traktowałam pielęgniarstwo jako dodatek, poszerzenie możliwości. Szybko jednak odkryłam, że to pełnoprawna droga, która sama w sobie daje ogromne pole do rozwoju.
Co najbardziej Cię w tym zawodzie fascynuje?
To, że pielęgniarki coraz częściej pracują jako samodzielne specjalistki. Uczestniczą w skomplikowanych zabiegach, podejmują ważne decyzje, stale się dokształcają. Ścieżek rozwoju jest wiele – szpitale, badania kliniczne, praca naukowa. To daje poczucie, że w tym zawodzie można się rozwijać całe życie.
Na jakim etapie edukacji jesteś teraz?
Ukończyłam licencjat i od października zaczynam studia magisterskie. Chciałabym już teraz podjąć pracę – marzy mi się blok operacyjny. Zobaczymy, czy uda mi się tam odnaleźć i pogodzić to z nauką.
A kosmetologia?
Nie chciałabym z niej rezygnować. Choć wiem, że pogodzenie obu ścieżek nie będzie łatwe. Pielęgniarstwo to ogrom procedur, narzędzi i wiedzy, a w kosmetologii również nie można stać w miejscu I tu również musiałabym się stale kształcić. Narazie myślę o tym, aby poświęcić się przede wszystkim pielęgniarstwu, a dalej zobaczymy, jak uda mi się połączyć obie dziedziny.
Co było/jest najciekawsze w studiach?
Zajęcia prowadzone przez praktyków. Kiedy opowiadali o swoich doświadczeniach, można było się w tym zawodzie zakochać. Jedna najcenniejsze były praktyki – zwłaszcza te, w których naprawdę mogłyśmy działać, nie tylko obserwować. Wykonywanie zadań pod okiem specjalisty dawało ogromną satysfakcję i poczucie, że to już prawdziwa praca.
A czego się boisz?
Że trafię do miejsca, w którym panuje stagnacja. Gdzie młode pielęgniarki, które pracują według najnowszych standardów, nie są mile widziane. Liczę jednak, że to tylko obawa i spotkam ludzi otwartych, którzy pomogą mi się rozwijać.
Nie myślałaś jednak o medycynie?
Myślałam, ale mam wrażenie, że już jest za późno. Poza tym pielęgniarstwo to przecież również zawód medyczny i coraz bardziej samodzielny. Nie chcę patrzeć, że jest “niższy rangą” czy mniej wartościowy. Wolę myśleć, że jest partnerski wobec lekarzy, o czym z resztą coraz głośniej się mówi i potwierdza to ciągłe rozszerzenie kompetencji pielęgniarek oraz pielęgniarzy.
Co powiedziałabyś dziewczynie, która dziś zastanawia się nad pielęgniarstwem?
Że to świetny wybór, ale wymaga cierpliwości i determinacji. Nauki jest dużo, praktyk jeszcze więcej. Praca w szpitalu bywa trudna, szczególnie dla bardzo wrażliwych osób. Trzeba umieć zachować dystans, inaczej łatwo się wypalić, nawet na starcie, gdy entuzjazm przewyższa rutynę.
Cieszysz się, że pielęgniarstwo to Twój drugi zawód?
Tak, bardzo. Wcześniejsze doświadczenia zawodowe pomagają mi teraz w odnalezieniu się w nowej rzeczywistości, szanując moje osobiste zasady i wartości.
Czy ktoś próbował Ci to odradzić?
Nie. Rodzina mnie wspierała, a znajomi tylko się dziwili, że chce mi się zaczynać od nowa.
Jakie masz najmilsze wspomnienie z praktyk?
Wdzięczność pacjentów. Czasem wystarczyła pomoc w drobnej czynności, a ich reakcja była niezwykle szczera. Jako studentki miałyśmy więcej czasu, mogłyśmy poświęcić pacjentom dodatkową uwagę. To pokazało mi, jak wielką wartość ma zwykła troska , a nie tylko perfekcyjna technika czy procedura.
Rozmawiałyśmy z pielęgniarką Patrycją Świder












